Coraz dalej…

Śladem wielkich odkrywców

Na nasz ostatni dzień w Lizbonie zostawiamy sobie same lizbońskie perełki. Rano jedziemy do dzielnicy Belem nad Tagiem. Pierwszy punkt zwiedzania – Mosteiro dos Jerónimos czyli Klasztor Hieronimitów. Klasztor został wybudowany w XVI w. wyraz dziękczynienia za szczęśliwą wyprawę Vasco da Gamy do Indii.

W klasztorze jest też sarkofag Vasco da Gamy.

Naprzeciwko klasztoru, nad samym Tagiem znajduje się Padrao dos Descobrimentos – Pomnik Odkrywców. Obecna konstrukcja została odsłonięta w 1960 r. w pięćsetną rocznicę śmierci księcia Henryka Żeglarza, ma kształt karaweli i jest wysoka na 52 metry. Pomnik przedstawia ważne postacie z okresu wielkich odkryć geograficznych, zarówno żeglarzy jak i naukowców i misjonarzy.

Na sam koniec zostawiamy sobie chyba najbardziej popularny pocztówkowy widoczek z Lizbony – Torre de Belém, czyli Wieżę Belem. Kiedyś wieża znajdowała się na samym środku Tagu, teraz stoi na jego brzegu. Wybudowana w XVI w. stała się także punktem orientacyjnym dla wracających do ojczyzny żeglarzy i symbolem morskiej potęgi Portugalii. Później została zamieniona na więzienie. Był w niej nawet więziony generał Józef Bem. Torre de Belém wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Wieża mierzy 35 metrów. Jej najniższe piętra znajdują się niestety pod powierzchnią wody.

Opuszczamy już Lizbonę, mijamy jeszcze umieszczony na 80 metrowym cokole 28 metrowy pomnik Cristo Rei (Chrystusa Króla) i udajemy się w podróż na południowe wybrzeże Portugalii – Algarve.

Po trzech godzinkach jazdy autostradą docieramy do naszej miejscówki – Lagos. Mieszkamy w przytulnym hoteliku z widokiem na ocean – Valmar Villas.

Po krótkim odpoczynku idziemy zrobić rozeznanie w terenie. Do naszej plaży Praia de Porto de Mós mamy jakieś 800 metrów, wieje niesamowicie, ale krajobrazy przepiękne. Spędzimy tam jeden z dwóch następnych dni, wygrzewając się do słoneczka schowani za klifami. O kąpieli raczej nie było mowy – choć na jednej z plaż widzieliśmy śmiałków, ale opalać można się było.

Następnego dnia rano wsiadamy w samochód i jedziemy zwiedzać kolejne przylądki Biggrin

Pierwszy, jaki odwiedzimy to Przylądek Ponta de Sagres. Na przylądku znajduje ogromna twierdza. Twierdza została zniszczona m.in. przez wielkie trzęsienie ziemi w 1755 r., a potem odbudowana.Z pierwotnej twierdzy zachował się jedynie kościół Matki Bożej Łaskawej położony wewnątrz twierdzy. Na przylądku jest świetnie zrobiony deptak o długości pewnie ponad kilometra.

W drodze na następny przylądek zatrzymujemy się na plaży Praia do Beliche.

W końcu docieramy do drugiego z przylądków – Cabo de São Vicente – przylądka Św. Wincentego, który jest najbardziej na południowy zachód wysuniętą częścią Europy. Miejsce to w marynarskim i żeglarskim żargonie zyskało sobie przydomek „Przylądka Ciepłych Gaci” – jako, że płynąc z Starego Kontynentu się ze strefy chłodniejszej do cieplejszej.

  • Dawid Wincierz

    Świetna fotorelacja… chyba uzupełnię swój plan zwiedzania Lizbony na podstawie twojej relacji! 🙂 Dziękuję i pozdrawiam