Coraz dalej…

Za bramą orwellowskiej rzeczywistości

P1220384-1
2 października 2015, dzień 2

Po wylądowaniu w Pekinie musieliśmy odebrać bagaże, następnie zmienić terminal, co zajęło nam ok. 20 min. jazdy autobusem. Po ok. 2 godz. czekania mogliśmy stanąć w kolejce do nadania bagaży głównych.

Zaopatrzeni już tylko w bagaże podręczne ruszyliśmy do odprawy, która w tym przypadku była dość szczegółowa. Podczas kontroli wykorzystywano urządzanie mierzące temperaturę. Wreszcie udało się dotrzeć do bramki z informacją o naszym locie. Wylecieliśmy dokładnie w południe.

Czytaj więcej…

Operacja: „Korea Północna” start!

źródło: http://technowinki.onet.pl
1 października 2015, dzień 1

Na wyjazd do Korei Północnej „zachorowałem” kilka lat temu. Od tego momentu przechodziłem różne fazy – od całkowitej determinacji, aby dotrzeć do północnej części Półwyspu Koreańskiego i zobaczyć na własne oczy najbardziej odizolowany kraj świata, po zniechęcenie, powodowane scenami z obozów pracy, pojawiającymi się we wspomnieniach uchodźców.

Ostatecznie podjąłem decyzję, że właśnie naszedł ten moment, i tym razem sam, bez Eli (nieprzejawiającej zainteresowania dyktatorską rzeczywistością), wykupiłem wycieczkę w jednym z polskich biur podróży. Uczyniłem to kilka miesięcy przed planowaną wyprawą i przez długi czas byłem sam na liście. Ostatecznie, ku mojej nieskrywanej radości, grupa potwierdziła się – zebrało się 8 (łącznie ze mną) osób. Grupę tworzyli sympatyczni ludzie, którzy wiele zakątków globu widzieli, jednak – jak się później okazało – nigdy tak dziwnego państwa, jakim jest Korea Północna.

Zdecydowałem się na wyjazd z biurem, gdyż niestety indywidualni turyści nie są wpuszczani do tego kraju. A każdy pobyt cudzoziemców odbywa się ściśle według planu i jest pod stałą obserwacją kilku „opiekunów”.

Czytaj więcej…

Pożegnanie z Afryką

DSC_1675-1
5 września 2014, dzień 22

Rano idziemy zobaczyć co u pani lamparcicy słychać. Chyba kobitka miała ciężką noc bo wygląda na niewyspaną

Przed nami 4 godziny i ponad 300 km jazdy do stolicy Namibii – Windhoek.

Czytaj więcej…

One Russian with chips

DSC_1209-1
4 września 2014, dzień 21

Po śniadaniu, po raz ostatni składamy nasz domek na dachu Toyoty żegnamy się z Moremi i wyruszamy w drogę powrotną do Namibii. Na drodze wyjazdowej z delty, w punkcie kontroli weterynaryjnej, informują nas, iż przed chwilą w okolicy widziane było stado likaonów. Z nadzieją wypatrujemy tych psowatych ale niestety chyba zjawiliśmy się za późno bo po zwierzakach ani śladu.

Szybko docieramy do drogi asfaltowej, którą przemierzymy dziś grubo ponad 600 km. Niestety nie jest ona tak ciekawa jak trasy w Namibii, urozmaiceniem są tylko krowy i osiołki przekraczające trakt. Czytaj więcej…

Tam, gdzie nasz wzrok nie sięga

DSC_0919-1
3 września 2014, dzień 20

Nie jest to nasz najszczęśliwszy dzień – dziś po raz ostatni będziemy podglądać dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Zanim jednak pożegnamy rezerwat Moremi i jego mieszkańców na dobre, wyruszymy jeszcze łodzią na wycieczkę kanałami Delty Okavango. Trip zarezerwowaliśmy na recepcji poprzedniego dnia (650 BWP/trip). Jakież było nasze zdziwienie, gdy się okazało, że rozlewisko zaczyna się tuż za naszym obozowiskiem. Szkoda, że tego wczoraj nie odkryliśmy, zapewne można było tam spotkać ptactwo różnego rodzaju. Choć w sumie na brak ptaków na campie też nie mogliśmy narzekać. Czytaj więcej…